fot. Krzysztof Bieliński

Zobacz film z prób do spektaklu

 Najbliższe spektakle:
2017-10-06 19:00
Kup bilet
2017-10-07 19:00
Kup bilet
2017-10-08 19:00
Kup bilet
2017-10-28 19:00
Kup bilet
2017-11-25 19:00
Kup bilet
2017-11-26 19:00
Kup bilet
2017-12-05 19:30
Kup bilet
2017-12-06 19:30
Kup bilet

 

O spektaklu

Florian Zeller
OJCIEC

przekład – Bogusława Frosztęga
reżyseria i opracowanie muzyczne – Iwona Kempa
scenografia i kostiumy – Justyna Elminowska
reżyseria światła i projekcje – Mateusz Wajda
prapremiera polska – 8 kwietnia 2017

 

Występują:

Andre’ – Marian Opania
Anne, jego córka – Magdalena Schejbal
Pierre – Przemysław Bluszcz
Laura – Paulina Gałązka
Mężczyzna – Dariusz Wnuk
Kobieta – Małgorzata Mikołajczak / Paulina Kondrak

 

André (w tej roli Marian Opania), wydaje się być ciągle w niezłej formie. Jednak niepokój najbliższych budzą coraz częściej pojawiające się u niego kłopoty z pamięcią. Anna (Magdalena Schejbal) stara się zapewnić ojcu możliwie najlepszą opiekę, licząc, że to spowolni postęp choroby. Ale to nie utrata pamięci zdaje się być największym problemem starszego pana. Prawdziwym dramatem jest postępujące komplikowanie  się więzi rodzinnych, dramat wzajemnego zrozumienia. Kto w tych okolicznościach zachowa się uczciwie, a kto będzie wykorzystywał nieszczęście? I czyj świat jest prawdziwszy – chorego ojca czy pozornie zdrowej rodziny?

„Ojciec” to przejmująca tragifarsa napisana przez Floriana Zellera, bodaj najczęściej granego dziś na świecie współczesnego dramatopisarza francuskiego. Spektakl reżyseruje Iwona Kempa, znana między innymi ze znakomitych realizacji sztuk i scenariuszy Ingmara Bergmana.

 

 

Czas trwania spektaklu: 1 godz. 30 min, bez przerwy.

Informacje dotyczące cen biletów, planu widowni i kasy biletowej są dostępne na stronie BILETY.

 

Plakat

fotografia i projekt plakatu – Krzysztof Bieliński

 

Recenzje

 

Ojciec odchodzi

 

„Ojciec” wystawiony w stołecznym Ateneum przez Iwonę Kempę to przejmująca, pozbawiona moralizatorstwa opowieść o demencji, w której przegląda się nasza epoka.

Zeller stawia nas wobec filozoficznych pytań (…). Dotykamy tajemnicy życia, kiedy u jego schyłku – jeśli do tego czasu nie pokona nas któraś ze strasznych chorób – tracimy pamięć i świadomość, wracając do sytuacji dziecka, potrzebującego stałej opieki. Tracąc kontrolę nad sobą i naszą egzystencją, stajemy się zależni od innych. Jak rodzice Hamma w „Końcówce” Becketta, którym bohater wydziela słodycze – trzymani w kubłach asenizacyjnych i całkowicie zdani na niego. Jak bohater przedstawienia „O twarzy. Wizerunek Syna Boga” Romea Castellucciego, niepanujący nad własną fizjologią, cały czas pod opieką syna. To najbardziej znane obrazy demencji, traktowanej u Zellera, podobnie jak u obu artystów, nie jak choroba, tylko jak stan bytu, końcówka właśnie.

W polskiej prapremierze „Ojca” autor i reżyserka Iwona Kempa przeprowadzają nas jednak nie tyle przez demencję, jak Castellucci, co przez proces dochodzenia do niej. Pokazują, co dzieje się z bohaterem, który coraz częściej zapomina i powoli zapada się w siebie. Cała uwaga skupiona jest na nim. To jego oczyma oglądamy świat. Temu służy podkład muzyczny, ilustrujący przeżycia André, wymyślony przez reżyserkę, i scenografia Justyny Elminowskiej, celowo pozbawiona znaków szczególnych. A także światło i subtelne projekcje Mateusza Wajdy. (…)

Marian Opania nie gra jednak zgrzybiałego starca, tylko inteligentnego i sprawnego fizycznie mężczyznę, dla którego to, co się z nim dzieje, jest zaskoczeniem. Wczoraj jeszcze pamiętał i rozpoznawał, dziś rzeczywistość wymyka mu się spod kontroli. Usiłuje ją uchwycić, ale robi fałszywe ruchy. Czasem brnie w zaparte, trzymając się swojej wersji zdarzeń i urządzając córce awantury, ją posądzając o brak pamięci i umysłowe niedomogi; czasem usiłuje wybadać, co wiedzą inni. Dzięki temu mamy na scenie dramatyczne i zmienne sytuacje. Widzimy jednak Ojca, który odchodzi, i nie ma na to żadnego ratunku (…).

Kalina Zaleska, Teatr 2017 nr 7-8.

Kiedy mężczyzna staje się starcem

 

Marian Opania otrzymał godną siebie rolę. To z nim przede wszystkim warto przeżyć półtorej godziny w warszawskim Ateneum. (…) „Ojciec” to sztuka o starości oraz o relacjach: starzy rodzice – dzieci. Temat to wyeksploatowany przez film czy opowieści telewizyjne, w których młodsze pokolenie staje przed trudnym dylematem, jak dalece można poświęcać własne życie dla rodzica.

 

Florianowi Zellerowi udało się wznieść poza serialowy poziom familijny przede wszystkim dlatego, że opowiada historie z perspektywy ojca. Co zatem z pokazanych zdarzeń jest prawdą, a co zniekształceniem rzeczywistości spowodowanym słabnącą świadomością Andre? Czy ma on rację, dostrzegając jedynie samych wrogów w najbliższym otoczeniu, czy też to on deformuje sobie ich obraz?

 

W Ateneum ów kameralny dramat sprawnie, w niemal filmowy sposób, wyreżyserowała Iwona Kempa. Jest to jednak przede wszystkim spektakl Mariana Opani, dla którego teatr od dawna nie była zbyt łaskawy. W „Ojcu” otrzymał rolę umożliwiającą pokazanie całej skali talentu, od komediowego żartu po przejmujące tony tragiczne. Jego Andre ma wciąż szelmowski, chłopięcy wdzięk, ale potrafi być apodyktyczny i kłótliwy. I na naszych oczach przemienia się w bezradnego, zagubionego człowieka, który kiedyś był energicznym mężczyzną. (…)

Jacek Marczyński, Rzeczpospolita nr 131, 07-06-2017

Ojciec odchodzi

 

(…) Marian Opania z biegłością mistrza ukazuje stopniowy zanik umiejętności poznawczych, pojawiające się poczucie zagrożenia i trwogi, a na koniec dojmującej tęsknoty za utraconym bezpieczeństwem. Postać, którą buduje aktor, tchnie prawdą. We wcześniejszej fazie choroby, kiedy bohaterowi zdarzają się chwile, w których panuje nad sytuacją, potrafi tworzyć rozmaite drobne intrygi, sypać komplementami albo zadziwiać dociekliwością. Wciąż poszukuje zegarka i czyni z tego ceremonię. Z czasem pogrąża się bezpowrotnie w mrokach niepamięci. Bezradny, zagubiony, tragiczny w swojej bezbronności budzi żywe współczucie i lęk.

Tomasz Miłkowski, Przegląd nr 19, 09-05-2017

Odkrywając wnętrze

Wybitna kreacja Mariana Opani i problem, wobec którego nie powinniśmy przechodzić obojętnie – oto główne walory spektaklu „Ojciec”.

 

Autor tekstu najnowszej premiery teatru Ateneum, u nas dotąd nieznany Florian Zeller, jest najczęściej granym na świecie francuskim dramatopisarzem.  „Ojciec” to pozornie dramat rodzinny. Ile jest takich rodzin, w których ranimy siebie nawzajem, niezdolni, by zrozumieć najbliższego nam niegdyś człowieka? Czasami nawet bez złej woli. Konflikt pokoleń? Nie tylko. (…)

 

Z dużym wyczuciem podeszła do tekstu reżyserka Iwona Kempa, specjalizująca się w ciekawych inscenizacjach scenariuszy Ingmara Bergmana. Ten autor jak nikt inny obserwuje wnikliwie rozpadanie się więzi międzyludzkich. Prosta scenografia Justyny Elminowskiej i reżyseria światła Mateusza Wajdy nie rozpraszają tego, co w sztuce stanowi istotę rzeczy, czyniąc spektakl jednorodnym i logicznym. Godna polecenia pozycja.

 

Hanna Karolak, Gość Niedzielny nr 17/30.04, 27-04-2017

 

 

Zagubiony we własnej chorobie

Iwona Kempa sięgając po utwór Floriana Zellera, francuskiego powieściopisarza i dramaturga, nie próbuje tworzyć spektaklu nowatorskiego czy przełomowego. Jednak już sam wybór tematu trudnego, „niechcianego”, związanego z chorobą, starością, zniedołężnieniem, jest rzadkością. Pani reżyser kreśli na deskach Teatru Ateneum obraz smutnych czy wręcz tragicznych chwil z życia kogoś, kto zmaga się z chorobą Alzhaimera bądź innego rodzaju otępieniem. W dodatku czyni to z wyczuciem, odrobiną ciepła i humoru, ale bez niepotrzebnego, irytującego rozczulenia. Równie ciekawie ukazuje reakcje otoczenia, zachowania najbliższych, a zwłaszcza córki, bezradnej wobec zaburzeń pamięci u sprawnego dotychczas ojca. (…)

 

Marian Opania w roli André doskonale potrafi pokazać, iż osoba chora nie przestaje być… pełnowartościowym człowiekiem. To oczywiste, ale otoczenie niejednokrotnie zachowuje się tak, jakby o tym zapomniało. Opania w bardzo sugestywny sposób oddaje targające bohaterem emocje, zmienne i często trudne do zaakceptowania przez bliskich. Dobry humor miesza się ze zgryźliwością, rozgoryczeniem oraz rezygnacją. André trzyma się dzielnie, choć coraz częściej gubi się w otaczającej go rzeczywistości, do tej pory znajomej i bezpiecznej, a od pewnego momentu dziwnie zmiennej i wręcz… wrogiej. Nie chce, by traktowano go jak zniedołężniałego starca ani jak malutkie dziecko. Drażnią go określenia typu „niebieskie tableteczki” i prowadzenie za rączkę. Aktor początkowo gra wręcz z przesadą (mniemam iż zamierzoną), rozśmiesza widzów, nadmiernie dowcipkując, kłócąc się z córką i opiekunką. Ale z czasem jakby się kurczy, traci oparcie w znajomych kątach, sprzętach, twarzach. Uparcie trzyma się tego, co minimalizuje lęk i daje poczucie bezpieczeństwa – czas, ukochany zegarek. Porozumienie z otaczającymi go ludźmi jest coraz trudniejsze. Teraźniejszość miesza mu się z przeszłością, wspomnienia z rzeczywistością. Rozmawia z osobami, które za chwilę znikają. Tak naprawdę nie wiadomo, co i kto jest wytworem wyobraźni bohatera, a kto nie. Opania doskonale oddaje tragedię osoby, której postępująca choroba zabiera całą radość życia. Irytacja i pewność siebie znikają, pojawia się smutek, rezygnacja i strach. André porzuca cierpkie żarty i skłonność do ironii. W końcowych minutach spektaklu pyta: „Kto ja jestem?”. Słowa te robią niesamowite wrażenie, pokazują cały dramat osoby starzejącej się, chorej i osamotnionej. A tak niedawno był zdrowym mężczyzną, pełnym sił i trzeźwo myślącym! (…)

Anna Czajkowska, Teatr dla Was, 25-05-2017