fot.  Magda Hueckel

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

O spektaklu

Ger Thijs
“POCAŁUNEK” (De Kus)

przekład – MAŁGORZATA SEMIL
reżyseria – ADAM SAJNUK
scenografia – KATARZYNA ADAMCZYK

prapremiera polska – 12 maja 2013 r. SCENA ’61’

Występują:

Kobieta MARZENA TRYBAŁA
Mężczyzna  KRZYSZTOF TYNIEC

On i ona, oboje po przejściach. Góry, ławka, na której co jakiś czas się spotykają. Ona poważna, on były komik. Na pierwszy rzut oka wygląda, że nic ich nie łączy – z wyjątkiem samotności. Ale kiedy tak powolutku, powolutku coś się między nimi zaczyna, coraz bardziej się orientujemy, że za tymi niby przypadkowymi spotkaniami kryje się coś jeszcze. Pierwsza miłość – a może ostatnia? Albo tylko ta jedna jedyna.

Ten przejmujący, wzruszający, ale i pełen delikatnego humoru dramat napisał znakomity holenderski aktor, reżyser i dramaturg, wciąż niesłusznie u nas nieznany. Dając polską prapremierę „Pocałunku” Ateneum stara się to niedopatrzenie jak najszybciej naprawić.

Czas trwania spektaklu: 1 godz. 5 min.

Informacje dotyczące cen biletów, planu widowni i kasy biletowej są dostępne na stronie BILETY.

Licencja na wystawienie utworu została wydana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS. 

W spektaklu wykorzystano fragment filmu „Moczary i Uroczyska” (Warszawa 2007); którego producentem są Lasy Państwowe. Producentowi tego filmu dziękujemy za udzielenie zgody na wykorzystanie fragmentu filmu w naszym spektaklu.  

PATRON MEDIALNY

Recenzje

Gdy kobieta po przejściach spotyka przegranego klauna  

(…) Marzena Trybała i Krzysztof Tyniec rozgrywają dialogi po mistrzowsku. Trybała gra kobietę pełną ciepła, życiowej mądrości. Ma dystans do świata, a jednocześnie nie rezygnuje z marzeń. Zachowuje klasę, gdy mówi o mężu, nawet wtedy, gdy czuje, że jej małżeństwo najlepsze lata ma już za sobą. (…)

Dla Krzysztofa Tyńca udział w tym spektaklu jest ważnym wyzwaniem. Niegdysiejszy słupski Hamlet, a potem także Wierchowieński przez lata specjalizował się głównie w repertuarze komediowym. Tu z klasą pokazał, że ten repertuar nie wyczerpuje jego talentu. Jego komik po przejściach ma w sobie wiele goryczy. Pod tą maską klauna kryje się wrażliwy samotnik gorzko doświadczony przez życie.

Zaletą spektaklu jest precyzyjna reżyseria Adama Sajnuka. Filmoznawca z wykształcenia i artysta teatru z powołania o klasie swej reżyserii przekonał m.in. nagrodzonym „Kompleksem Portnoya” w Teatrze Konsekwentnym i „Zaklętymi rewirami” w Studio. Całość dopełnia szalona scenografia Katarzyny Adamczyk z projekcjami wideo i roztańczonymi górskimi kozicami.

Jan Bończa-Szabłowski, “Rzeczpospolita”

Górskie kozice, ławka i samotne dusze

(…) W spektaklu Sajnuka, kobieta i mężczyzna spacerują jednocześnie ścieżką w górach, jak i w wyobraźni. Mimo iż wciąż tkwią w dotychczasowej codzienności, nie mają siły, by odrzucić to, czym do tej pory żyli, nie rezygnują z poszukiwania bliskości, ciepła. Pod maską kobiecej niedostępności i męskiej błazenady, skrywają się pokłady wrażliwości. Ujmująca lekkość, humor, to ogromna zaleta spektaklu. “Gorzka, ale nie dołująca. To jest sztuka, która spełnia funkcje terapeutyczne” – uważa Krzysztof Tyniec. Autor o trudnych sprawach potrafi mówić z niezwykłym wyczuciem; dobrze skrojone dialogi świetnie brzmią na scenie i pozwalają aktorom na stopniowe odkrywanie przed widzem wątpliwości, lęków, uczuć i pragnień dwójki bohaterów. Kreując postacie kobiety i mężczyzny, Marzena Trybała i Krzysztof Tyniec doskonale wyczuwają ową subtelność relacji, wzajemną fascynację i delikatność oraz dowcip.

Niewątpliwym atutem spektaklu jest też oryginalna, pobudzająca wyobraźnię scenografia autorstwa Katarzyny Adamczyk, z projekcjami multimedialnymi, lustrzanymi odbiciami, grą świateł. “Przenosi nas w góry, nad jezioro, gdzie tylko chcemy” – opowiada Marzena Trybała. Warto to sprawdzić i spędzić wieczór na Jaracza, w towarzystwie dwójki świetnych aktorów i ciekawie wyreżyserowanego spektaklu.

Anna Czajkowska, “Teatr dla Was”

Pocałunek, czyli spóźnione spotkanie

Ger Thijs, holenderski dramaturg, autor sztuki “Pocałunek”, jest jednocześnie reżyserem i aktorem. Pewnie dlatego czuje swoich bohaterów i tworzy między nimi tak intrygujące relacje, że widz ani przez moment nie odczuwa znużenia.

W “Pocałunku” występuje tylko dwoje aktorów. Na pozór wszystko ich dzieli. Więź z życiowymi partnerami dawno wygasła, dorosłe dzieci żyją własnym życiem. Jeszcze próbują przed sobą udawać, ukrywać porażki, jeszcze zachowują dystans, zwłaszcza ona, ale szybko mur między nimi pęka. Ją czeka wyrok, jaki lekarze wydadzą po serii badań. On, niegdyś świetnie zapowiadający się aktor, czuje się upokorzony propozycjami agentów, angażujących go do szmirowatych skeczy. Jednak ten bagaż goryczy, który przed sobą w końcu odsłaniają, tworzy między nimi bliską więź – coś bardzo cennego. Może na taki dar losu czekali całe życie? Czy uda im się uciec przed dotkliwą rzeczywistością? Zdobyć się na odrobinę szaleństwa, niezależnie od tego, czym to się skończy? Wydają się gotowi do podjęcia takiej decyzji, ale autor nie stawia kropki nad “i”. Marzena Trybała i Krzysztof Tyniec, inny niż zawsze, bardziej refleksyjny, ale nie bez autoironii, wywiązują się ze swego zadania wspaniale. Pod reżyserską batutą Adama Sajnuka: ciepły, liryczny spektakl.

Hanna Karolak, “Gość Niedzielny”

Nie zbaczaj ze szlaku

Wcale nie jest tak, że spotkanie jej i jego niemal zawsze na scenie przechodzi w banał.

(…) Przypadkowe spotkanie Kobiety (Marzena Trybała) i Mężczyzny (Krzysztof Tyniec) na ścieżce w rezerwacie przyrody holenderski dramaturg wpisuje w zabawny patchwork rozpoznawalnych motywów. Niby jest łatwo: plątanina ścieżek, oznaczenia szlaków, te dłuższe, krótsze, te łatwe i wyczynowe, jak i te dla ryzykantów. Poza tym jeszcze odniesienia religijne: męka życiowej drogi, no i postać Mężczyzny, kto wie, być może nawet kogoś zesłanego z misją jako anioł stróż. Banalne tekstualne chwyty – powiedzą malkontenci. Niektórzy po takim wstępie rozłożą ręce i na małą scenę warszawskiego Ateneum raczej nie dotrą, jednak od razu przestrzegam: to także świetnie wymierzona dawka rzetelnego teatru, w którym każdy odnajdzie punkty styczne do własnych doświadczeń. Zgoda, bez większego wysiłku, ale za to z dobrym skutkiem. Adam Sajnuk prowadzi spektakl, bawiąc się umownością, na jaką sztuka Thijsa pozwala, choć u autora sceneria wydaje się całkiem realna. (…)

W “Pocałunku” trzeba skupić się na tym, co zawieszone pomiędzy słowami, a czasem i sylabami. Postawić na specyficzną semantykę kłamstewek, którymi tych dwoje raczy się na przemian. W staraniach o sens własnego życia ich walka jest całkiem równa. Oboje ugrzęźli w odwiecznym pytaniu: co by było, gdyby życie przerzucić na inny tor i wyrwać się w inne miejsce, z innym celem. Z drugiej strony, rządzi ten sentyment jak wentyl bezpieczeństwa: małżeństwo, rodzina, zakotwiczenie, więc pomarzyć przecież będzie całkiem bezpiecznie. Tyle że Mężczyzna jest sprytniejszy i karty odsłania powoli albo w ogóle nie chce tego zrobić. Gdybym miał komuś wytłumaczyć, jak skonstruować rolę, tak by widza przyszpilić w oczekiwaniu do samego finału i powoli, powoli go drażnić, natychmiast wskazałbym na Tyńca w tej opowieści. Nad wyraz przemyślana postać i nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz oglądałem tego aktora w tak znakomitej formie. Zbyt wielu szans w ostatnich latach nie dostał. Natomiast pytanie, czy do tytułowego zdarzenia w końcu dochodzi, lepiej pozostawić bez odpowiedzi, bo w tej subtelnej rozgrywce trudno być pewnym znaczenia wydawałoby się oczywistych pojęć. W każdym razie jeżeli warto pobłądzić, to na pewno z takim teatrem. Ale tak jak tych dwoje, w życiu lepiej nie.

Przemysław Skrzydelski, “wSieci”