fot. Natalia Kabanow

 Najbliższe spektakle:

 

 

O spektaklu

 

Spektakl/koncert „Spowiedź motyla” wg  pamiętnika 14-letniego Janusza Korczaka powstał jako wspólny projekt edukacyjno-teatralny Polskiego Ośrodka Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży ASSITEJ oraz Teatru Ateneum. Dofinansowany został ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

Spektakl/koncert „Spowiedź motyla” to autorski projekt teatralny aktorki Julii Kijowskiej i reżysera Wojciecha Farugi, współpracujących z ośrodkiem ASSITEJ. W spektaklu gościnnie występują kilkunastoletnie dziewczynki – najmłodsza ma 10 lat, najstarsza 13.

 

„Spowiedź motyla” to spektakl/koncert na aktorkę, muzyka, dwie gitary i dziesięć dziewczynek, inspirowany pamiętnikiem 14-letniego Janusza Korczaka i kolażami Henry’ego Dargera.

Premiera 5 października 2017.

 

„Spowiedź motyla” jest opowieścią o dojrzewaniu, które twórcy spektaklu interpretują w szerokim znaczeniu, jako dorastanie do rozumienia życia w najczulszych aspektach: młodości, miłości, intymności, ale też i śmierci. 

Spektakl powstał z inspiracji lekturą „Spowiedzi motyla” – prywatnych zapisków nastoletniego Janusza Korczaka oraz grafikami  Henry’ego Dargera, którego twórczość została odkryta w 1973,  dopiero po jego śmierci. Tematem twórczości Dargera, podobnie jak u Korczaka, były dzieci. W swoich pracach łączył on technikę komiksu z kolażem.

Istotną częścią spektaklu/koncertu są songi autorstwa naszej aktorki  Julii Kijowskiej.

W spektaklu biorą też udział dzieci, bo to z perspektywy ich świata Kijowska i Faruga opowiadają „Spowiedź motyla”.

 

„SPOWIEDŹ MOTYLA”
na podstawie młodzieńczego pamiętnika Janusza Korczaka, obrazów Henry’ego Dargera oraz tekstów Julii Kijowskiej i Wojciecha Farugi 

 

reżyseria: Julia Kijowska/Wojciech Faruga 
muzyka: Radek Łukasiewicz
songi: Julia Kijowska
scenografia: Wojciech Faruga
kostiumy: Agnieszka Zawadzka/OUTFIT FORMAT
ruch sceniczny/opieka pedagogiczna: Damian Kwiatkowski
koordynacja produkcji: Inna Siemicz
instalacja wideo: Ada Rączka

 

występują: Julia Kijowska, Radek Łukasiewicz
i dziewczynki:

Julia Dominiak/Ola Pławecka
Zuzanna Garbolińska/Alicja Kabulska
Julia Komorowska/Lena Malinowska
Helena Kaźmierowska/Uma Zając
Julia Mikołajczyk/Ewa Wierzbicka
Lena Florkowska/Nina Balcerak
Karolina Niewiadomska/Konstancja Oleszczuk
Zuzanna Polichnowska/Luiza Pusz
Józefina Kowalska/Marta Ziętek
Helena Lang/Natalia Pniewska-Przygodzka

 

premiera: 5 października 2017, Scena Główna

Czas trwania spektaklu: 1 godz. 20 min (bez przerwy)

25 października 2017 spektakl zaprezentowany będzie na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK w Teatrze Powszechnym.

 

 

 

Spektakl jest koprodukcją Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie oraz Polskiego Ośrodka Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży ASSITEJ.

 

 

 

Dofinansowany został ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 

 

 

 

 

 

 

 

Recenzje

 

Próba empatii

 

„Autorzy nazywają seans „spektaklem/koncertem na aktorkę, muzyka, 2 gitary i 10 dziewczynek”. Aktorką, a zarazem mózgiem i sercem całości, jest Julia Kijowska, muzykiem Radek Łukasiewicz z zespołu Pustki, oboje grają na gitarach, więc wszystko się zgadza. I rzeczywiście mamy jeszcze dziesięć dziewczynek, otaczających Kijowską, wchodzących jej w słowo i w drogę, obsiadających ją w kręgu. Czasem wydaje się, że młode aktorki idą jej w sukurs, a za chwilę, że ich misją jest rozwalenie wieczoru. Tak czy inaczej brawa dla wszystkich. Zbyt często mam w teatrze odczucie, że dzieci zostają na potrzeby inscenizacji instrumentalnie wykorzystane. Tym razem nie pojawia się ono nawet na chwilę. Dziewczynki są w Ateneum pełnoprawnymi podmiotami widowiska.

 

A co w istocie oglądamy? Chyba bardziej jednak koncert niż spektakl. Formę otwartą, niewątpliwie zmieniającą się za każdym razem. Podstawą scenariusza Kijowskiej i Farugi były pamiętniki czternastoletniego Janusza Korczaka. Słyszymy zatem opowieść o śmierci jego babci, gdy pierwszy raz tak dotkliwie musi zmierzyć się ze stratą. Są też fragmenty o chłopięcych polucjach, gdy bezceremonialnie dochodzi do głosu biologia. Świat małego Henryka Goldszmita zbudowany jest w tym samym stopniu z fascynacji nieznanym, co z lęku przed nim. W „Spowiedzi motyla” demitologizuje on wczesną młodość, znać też, że w owych pamiętnikach jakoś antycypuje swą przyszłość. Rację mają autorzy seansu w Ateneum, że postrzegamy Korczaka przede wszystkim przez jego śmierć. Teraz więc dostajemy ekstrakt z życia. Tyle że nie chce on za nic ułożyć się w linearną, spójną opowieść. Kiedy wydaje się, iż wreszcie tak się stanie, Kijowska, która przez cały czas zostaje na scenie, zrywa ją, brudzi, wprowadza nieoczekiwany kontrapunkt.

 

Trudno sklasyfikować ten spektakl, bo równie dobrze można nazwać go żywą instalacją. Punktem odniesienia dla twórców są również kolaże Henry’ego Dargera. Prace amerykańskiego malarza dają wrażenie idylli, ale to tylko złudzenie. Za ścianą z kolorowych kwiatów, inspirowaną typowymi dla niego motywami, czai się bowiem niewiadome. I ono właśnie staje się głównymi bohaterem dziwnego zdarzenia, które oglądamy na dużej scenie warszawskiego Ateneum. „Spowiedź motyla” jest wspólną pracą Kijowskiej i Farugi, ale to znakomita aktorka staje na pierwszym planie. Kijowska w roli czternastoletniego Goldszmita? Dlaczego nie. Patrzę i nie mam z tym najmniejszego problemu. Do tego jeszcze Kijowska śpiewająca songi z własnymi tekstami i muzyką – frapujące. Wiadomo było, że to aktorka o wyjątkowej skali talentu, ale i unikalnej wrażliwości. Nie zawsze w kinie i teatrze mogła ją pokazać, ale w „Spowiedzi motyla” nie kryje się za nikim, mówi do nas od siebie, choć słowami Korczaka. Może właśnie dlatego daje lekcję empatii nie do zapomnienia. (…)”

 

Jacek Wakar,  http://ksiazki.onet.pl/proba-empatii-spowiedz-motyla-rez-julia-kijowska-wojciech-faruga-teatr-ateneum-w/ep0y9b

 

Złudne eldorado

 

„(…)Od Julii Kijowskiej, która obok Wojciecha Farugi jest reżyserem tego inscenizowanego koncertu, trudno oderwać wzrok. Dawno nie widziałem na scenie aktorki, która potrafiłaby tak magnetyzować publiczność głosem i swoim scenicznym byciem – do bólu prostym, naturalnym, niczego nie udającym, skupionym na tym co w środku człowieka, jednak tego nie uzewnętrzniającym. Może to tylko sprawić siła osobowości i charyzma tej artystki, która, choć już ze sporym dorobkiem, stoi – jak myślę – dopiero przed swoimi najważniejszymi wyzwaniami, zwłaszcza w teatrze. Słuchając jej głosu i sposobu interpretacji miałem wrażenie jak bym słuchał polskiej Laurie Anderson. Choć przecież w jej muzycznych prezentacjach trudno byłoby szukać jakichś zapożyczeń wprost od amerykańskiej performerki. Takie spostrzeżenia budzi rodzaj skupienia i charakterystycznego budowania nastroju dźwiękiem czy słowem – raz chropawym, to znów pełnym liryzmu, ale nigdy nie pozbawionym odpowiedniej dozy dramatyzmu.

 

Dzięki znakomitej scenografii Wojciecha Farugi, a także songom autorstwa samej Julii Kijowskiej oraz muzyce Radka Łukasiewicza, poszczególne sekwencje tego widowiska, migające niekiedy jak w kalejdoskopie, oszałamiają bogactwem kształtów i barw. Czas płynie tutaj w jakiś dziwny sobie sposób i też jest budulcem napięcia, które choć momentami zagadywane zbyt często kolejnymi obrazami, staje się tworzywem naszych osobistych spostrzeżeń dotyczących dojrzewania zarówno tego psychicznego, jak i cielesnego. Jest w tym wszystkim coś magicznego i być może właśnie to każe wybaczyć pewien inscenizacyjny nadmiar, który pojawia się w środkowej części spektaklu.

 

Bardzo dobrze styl wszystkich fragmentów muzycznych dopasowany jest do nastroju poszczególnych scen. Takiego widowiska chyba nigdy jeszcze w Teatrze Ateneum nie było, choć w zespole jak widać są artyści, którzy potrafią odnaleźć się w innych konwencjach czy poetykach (widać to było też w spektaklu Agaty Dudy-Gracz „Mary Stuart”, który zbyt szybko zszedł z teatralnego afisza), bardziej ryzykownych od klasycznego repertuaru komediowego, musicalowego czy dramatycznego.

 

Na koniec jeszcze kilka słów o dziewczętach, które znakomicie czują aurę tego koncertu, imponują zaangażowaniem, trzymają tempo, a co najważniejsze wiedzą po co wychodzą na scenę i w czym uczestniczą. Sprawdzają się zarówno w zadaniach indywidualnych, stwarzając precyzyjnie nakreślone postaci, nie tracące tutaj nic ze spontaniczności, jak i wyraźnie wyeksponowanych w drugiej części działaniach zbiorowych. Zarówno one jak i sama muzyka dobrze służą dramaturgii tego niecodziennego przy Jaracza wydarzenia. Szkoda tylko, że we wspomnianych już inscenizacyjnych naddatkach gubi się czasami klarowność Korczakowskich myśli, ale zarówno oddanie młodych bohaterek jak i samej Julii Kijowskiej cudownie nam te niedostatki niwelują. Zwłaszcza w groźnym i drapieżnym finale. Eksperymentując z absurdalnym światem dorosłych nie zawsze uda nam się z dzieciństwa uczynić tajemniczą i fantasmagoryczną wizję, za którą będziemy odczuwać tęsknotę w już dorosłym, tym gorszym życiu.”

 

Wiesław Kowalski, Teatr dla Was

 Marzyciel

 

„Wojciech Faruga sięgnął po mało znane pamiętniki 14-letniego Janusza Korczaka, zadziwiające dojrzałością refleksji, głębią obserwacji i literackim pazurem. I to one wraz ze świetną kreacją Julii Kijowskiej stanowią największe odkrycie spektaklu „Spowiedź motyla”. Jak refren powracają słowa Korczaka: „Chcecie, abym poszedł za waszą prawdą okrutną o świecie? Nie, chodźcie raczej za moją prawdą, prawdą motyla”. Spektakl składa się z serii monologów oraz kilku intrygujących songów napisanych, skomponowanych i wykonywanych na żywo przez Kijowską, wcielającą się w postać młodego Henryka Goldszmita, który później stanie się Januszem Korczakiem. Scenografia, choć minimalistyczna, jest efektowna. Aktorce na scenie partneruje dziesiątka dziewczyn w wieku od 10 do 13 lat. Komentują akcję, polemizują z poglądami i wspomnieniami bohatera. Są współczesną parafrazą teatralnego chóru, ale też przepowiadają tragiczny finał historii Korczaka. „Spowiedź motyla” to trochę spektakl, trochę koncert, a trochę artystyczna instalacja – wszystko składa się w poruszającą opowieść o młodzieńczym buncie, niezgodzie na zło i o dorastaniu, które nie musi oznaczać rezygnacji z wrażliwości.”

 

Michał Centkowski, Newsweek

 

O czym śni motyl?

 

„Motyla opowieść Julii Kijowskiej jest wspaniała. Aby być precyzyjnym, należy powiedzieć, że bohaterem spektaklu „Spowiedź motyla” w warszawskim Teatrze Ateneum jest czternastoletni Hersz Goldszmit. W ten sposób: „Motylem jestem” – przedstawia się w swoim młodzieńczym pamiętniku Janusz Korczak.

Spektakl jest snem młodego chłopca śnionym po śmierci babci. W książce „Pamiętnik i inne pisma z getta”, powstałej w ostatnim okresie życia Korczaka, można znaleźć adnotację, że znał on jedynie babcię ze strony matki, Emi­lię (Minę) z Dajt­che­rów Gę­bic­ką (1832–1892), ponieważ dziadkowie ze strony ojca zmarli przed jego narodzinami. Autor uwiecznił babcię tymi słowami:

Nie darmo tatulo nazywał mnie w dzieciństwie gapą i cymbałem, a w burzliwych momentach nawet idiotą i osłem. Jedna tylko babcia wierzyła w moją gwiazdę. A tak to leń, beksa, mazgaj (mówiłem już), idiota i do luftu. […] Mieli słuszność. Po równo. Pół na pół. Babunia i papa.

Ile żyje motyl? Ile żyje kot? Ile żyje człowiek? – zastanawia się z towarzyszeniem gitary Kijowska-Korczak. Motyl na dłuższym życiu zyskuje dłuższy lot. A człowiek? Dłuższą spowiedź. Hersz jeszcze niespecjalnie ma się z czego spowiadać. Jasność jego spostrzeżeń, wnikliwość myśli i emocjonalne rozedrganie są najpiękniejszymi stanami w życiu wrażliwego młokosa. Możemy je dostrzec dzięki wokalnym zdolnościom aktorki, która jest także autorką songów rozbrzmiewających w trakcie całej „Spowiedzi motyla”. Talent, wrażliwość i osobność – najlepiej rozumiana – to najskromniejszy zestaw komplementów, jaki mogę zaproponować. To nie są bajkowe piosenki. Często pojawia się w nich samotność i pustka. Młodziutki Korczak czuje się nierozumiany i sam nie rozumie śmierci, które zabrała jego ukochaną babcię. Patrzy w ciemność i płacze. I nie wie dlaczego.

Znakomitym pomysłem było zaproszenie do udziału w spektaklu dziewczynek w wieku 10-13 lat, które oddają mu swoją energię, krzyk, spontaniczność zabawy. (…)

Osobnym zachwytem należy obdarzyć scenografię i jej autora, Wojciecha Farugę, który razem z Julią Kijowską przygotował spektakl. Inspiracją dla Farugi były kolaże Henry`ego Dargera. (…) „Błogosławię ludzkość w jej dążeniu do ideału” – pisał w „Spowiedzi motyla” Janusz Korczak. Motyl jego życia nie wyplątał się z sieci wojny, ale spektakle takie, jak ten przygotowany w Teatrze Ateneum udowadniają, że jego myśli, zarówno te młodzieńcze, jak i te znane nam bardziej, dojrzałe, są ziarnem, które kiełkuje nieustannie w sercach kolejnych pokoleń artystów.”

 Kamila Łapicka, blog zteatru.pl

 

 

„Nie jest łatwo zrobić teatr dla widzów zarówno tych starszych i najmłodszych, łącząc tym samym pokolenia na scenie, a jeszcze przy okazji poruszając istotny temat. Niestety rzadko udaje się zachować naturalność u dzieci, nierzadko przez to wytrącając dorosłych widzów. W warszawskim Teatrze Ateneum z tym zadaniem zmierzył się Wojciech Faruga, który wraz z aktorką Julią Kijowską na warsztat wziął postać Janusza Korczaka i jego pamiętnik z okresu młodzieńczego. Ale jak to w przypadku reżysera bywa nie będzie to oczywiste podejście do tematu, co Faruga pokazał chociażby w wystawionej w tym roku eksperymentalnej Mewie Antoniego Czechowa. Tym razem mamy do czynienie z opowieścią o dojrzewaniu, które kształtuje się wraz ze zmierzeniem się z brutalnością świata. W spektaklu ten proces oglądamy w formie strzępków, wielobarwnych obrazów, nie układających się w jednoznaczną opowieść. Całość wymaga od widzów procesu, drogi podobnej, którą przeszedł Korczak. Sukces tego spektaklu zawdzięczamy głównie dzięki niesamowitej scenografii Farugi i magnetyzującej Julii Kijowskiej, która nie tworzy kolejnego pomnika Korczaka tylko człowieka przesiąkniętego nadzieją o szczęśliwym i bezpiecznym śnie. W Spowiedzi motyla Kijowska tworzy portret przejmujący, acz niezwykle surowy zbudowany jedynie na muśnięciach, delikatnym trzepocie skrzydeł, w środku zaś wypełniony po brzegi emocjami, do tego śpiewa tak, że śmiałoby mogła udać się z Nickiem Cavem w trasę koncertową. (…)”

Jacek Górecki, Notatnik kulturalny