Fot. Bartek Warzecha

[nggallery id=148]

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

 

[wptabs]

[wptabtitle]O spektaklu[/wptabtitle]

[wptabcontent]

Molier

DZIEWICE I MĘŻATKI
(LES FEMMES SAVANTES)

wg przekładu TADEUSZA BOYA-ŻELEŃSKIEGO

 

inscenizacja – JANUSZ WIŚNIEWSKI
muzyka – JERZY SATANOWSKI
choreografia – EMIL WESOŁOWSKI

premiera – 12 grudnia 2015

 

Występują:

OSOBY:
CHRYZAL zamożny mieszczanin, naukowiec i znawca, co zgadł, dlaczego Izaak Newton się mylił – MARIAN OPANIA
FILAMINTA jego żona – EWA TELEGA
ARMANDA ich córka, uwiedziona – OLGA SARZYŃSKA
HENRYKA ich młodsza córka, uwiedziona – KATARZYNA UCHERSKA 
BELIZA siostra Chryzala, szalona, uwiedziona– MAGDALENA SCHEJBAL

ARYST brat Chryzala, podróżnik i odkrywca, w nałogach – MARIA CIUNELIS
MARCYNA czarna służąca, kochanka Chryzala– DOROTA NOWAKOWSKA

 

OSOBY DRAMATU, BIESY:
KLITANDER Piękny Uwodziciel – MAŁGORZATA MIKOŁAJCZAK
TRYSOTYN Poeta Gotycki –  DARIUSZ WNUK
Madame WADIUS klasycyzująca pisarka ezoteryczna – TADEUSZ BOROWSKI
Madame REJENT “ciało mówiące”– JULIA KONARSKA

 

ŚMIERĆ  niegdyś Julien, Prałat Piekła– HENRYK ŁAPIŃSKI

 

BIESY DO TORTUROWANIA:
NIC NIE WART – xxx
CROCELL-PROCELL – xxx
URBAN (westchnijmy) GRANDIER – xxx
PHI! – xxx

 

Kobiety w poszukiwaniu mężczyzn… cóż za odwieczny temat! I w sztuce Moliera, i w autorskim przedstawieniu Janusza Wiśniewskiego, wizjonera teatru, kilka bardzo różnych pań  i panien zdradza się ze swoją niechcianą samotnością. Co dotyczy nie tylko tytułowych dziewic, ale i szacownych mężatek, które znudziły się swoim mężom. Te molierowskie kobiety – ale czy tylko molierowskie? – zrobią wszystko, by pozyskać lub odzyskać miłość. Do tego stopnia, że wpuszczają do domu złe duchy, biesy w uwodzicielskim przebraniu.
No i dopiero się zaczyna… Wszystko zaś podszyte jest słynnym molierowskim śmiechem, bo przecież  śmiech rozbraja, koi i wyzwala od złego.

 

Czas trwania spektaklu: 1 godz. 10 min.

Informacje dotyczące cen biletów, planu widowni i kasy biletowej są dostępne na stronie BILETY.

[/wptabcontent]

 

[wptabtitle]Plakat[/wptabtitle]

[wptabcontent]

[/wptabcontent]

[wptabtitle]Recenzje[/wptabtitle]

[wptabcontent]

Atrakcyjne sekrety francuskich dziewic i mężatek

“Uczone białogłowy” Moliera doczekały się ciekawej interpretacji w warszawskim Teatrze Ateneum. To zaskakująca i świetna inscenizacja zatytułowana “Dziewice i mężatki” przez reżysera Janusza Wiśniewskiego. I zarazem jego autorski spektakl na podstawie rzadko grywanej sztuki “Uczone białogłowy”. (…)

Janusz Wiśniewski ze sztuki staroświeckiej, co podkreśla tłumaczenie Boya, potrafił uczynić atut. Opowieść wpisał w groteskową wizję swego teatru z muzyką Jerzego Satanowskiego. Zamknął ją w cudzysłów i dzięki temu spektakl ogląda się z uwagą i przyjemnością. Zachwyca dyscyplina aktorów, którzy pod mocną charakteryzacją są trudni do rozpoznania.

Maria Ciunelis w roli Arysta gra zatem brodatego podróżnika i odkrywcę, namiętnego palacza fajki wodnej, Dorota Nowakowska to czarnoskóra służąca Marcyna. Zaskoczeniem jest uwodzicielski Klitander ukazany z wdziękiem przez Małgorzatę Mikołajczak, niedawną absolwentkę Akademii Teatralnej, oraz poeta gotycki, a właściwie grafoman Trysotyn (Dariusz Wnuk).

A najbardziej wybuchowa para to Chryzal – mieszczanin, naukowiec i pirotechnik (świetny Marian Opania), oraz pełna temperamentu jego żona Filaminta – Ewa Telega. I nawet w niewielkiej roli Śmierci Henryk Łapiński na długo zostanie w pamięci.

Jan Bończa-Szabłowski, Rzeczpospolita/14-12-15

 

Rozum i upiory

(…)W przedstawieniu pt. Dziewice i mężatki reżyser wykorzystuje „do swoich celów” kreślone przez autora Pociesznych wykwintniś typy postaci, które Molier przeniósł zresztą z tejże komedii do Uczonych białogłów i dopełnił wiele lat później. Podkreśla marionetkowość figur, jak choćby Chryzala (wywiedzionego z Goldoniego – Marian Opania) – „szemranego” pantoflarza, podporządkowanego żonie (Filaminta – Ewa Telega), komicznego w swych gniewach, wątpliwościach, zdradach i innych małych grzeszkach. Naukowa i literacka obsesja kultywowana w domu Filaminty powoduje, że ogarnięte nią kobiety tracą kontakt z rzeczywistością. Stają się karykaturami samych siebie, wykrzywionymi portretami przeintelektualizowanych, filozofujących salonowych femmes fatales i feministek zarazem, o rysach zgoła męskich. Rodzaj podpowiedzi zawarty w komedii Moliera, szyderczej i bezlitosnej, staje się, by tak rzec, wodą na młyn Janusza Wiśniewskiego. W proponowanym kształcie świata idzie on rzecz jasna dalej, niż przewidział to Molier, wyciska tekst jak gąbkę, odrzucając wszelkie psychologizmy, realizm charakterów i relacji rodzinnych, także tych, które łączą domowników z gośćmi: Klitandrem (zalotnikiem – Małgorzata Mikołajczak), Trysotynem (literatem – Dariusz Wnuk), Wadiusem (uczonym – Tadeusz Borowski). Przy czym trzech ostatnich czyni osobami dramatu, biesami o zamienionej płci, nawiedzającymi nie tyle dom Chryzala, co umysły i dusze jego mieszkańców. Wiśniewski bawi się formą, czystym rysunkiem postaci, jej ustawieniem względem partnera.

Wolna od „uczoności” pozostaje jedynie czarna służąca Marcyna (Dorota Nowakowska), reprezentująca „ludowy” zdrowy rozsądek. Kobiety, w większości uwiedzione (Armanda – Olga Sarzyńska, Henryka – Katarzyna Ucherska, Beliza – Magdalena Schejbal), pod wodzą Filaminty, zafascynowane wiedzą i elokwencją Pięknego Uwodziciela, Poety Gotyckiego i Pisarki Ezoterycznej upodabniają się do piekielnych demonów. Zautomatyzowane ruchy w tanecznych, rytmicznych układach w takt hipnotyzującej muzyki, nienaturalne pozycje deformujące ciała, a do tego recytowane, wbrew zapisanym w nich intencjom, wierszowane kwestie składają się na obraz bohaterów sztucznych, rodem z sennych, surrealistycznych wizji. Ukryci pod maskami charakteryzacji – podkrążonych oczu, trupich policzków, pociągniętych czarną szminką ust – biorą udział w groteskowym dance macabre, w którym regularnie pojawia się także Śmierć (niegdyś Julien, służący Wadiusa – Henryk Łapiński) – Prałat Piekła.

Paradoksalnie jednak dzięki nadanej sztuczności i przerysowaniu płynące ze sceny przesłanie staje się prawdziwe i wiarygodne. Więcej, aktualne. Spektakl Wiśniewskiego wpisuje się bowiem, niczym zjadliwy komentarz, w dyskurs genderowy, tożsamościowy, queerowy i jaki tylko chcecie… Niezależnie od tego, czy i w jakim stopniu temat budzi dzisiaj kontrowersje i emocje. Teatr Wiśniewskiego staje się uniwersalny – odpowiada swojej epoce, a jednocześnie wykracza poza granice wąskiego kontekstu.

Aleksandra Rembowska, teatralny.pl / 28-12-2015

Teatr Wędrowny

“Dziewice i mężatki” (bo tak nazywa się inscenizacja) pełne są typów z historii teatru, żywcem przeniesionych z dawnej ikonografii. Taki na przykład Chryzal w interpretacji Mariana Opani trafił tutaj z komedii dell’arte. Z wydatnym brzuchem i maską z haczykowatym nosem w miejsce twarzy porusza się po scenie żwawym, pociesznym truchtem. Wybitnemu aktorowi z własnych środków wyrazu pozostał wyłącznie głos.

Opania stworzył jednak świetną rolę. Nie on jeden zresztą. Imponujące, jak aktorzy Ateneum odnaleźli się w teatrze Wiśniewskiego, traktując go niczym szansę na zanurzenie się w nowym, a nie skrępowanie gorsetem sztywnej jednak formy. Dobrze wypada Maria Ciunelis jako Aryst, błyszczy wystylizowana w ruchu i geście Małgorzata Mikołajczak (Klitander), upiornie śmieszny jest Tadeusz Borowski (madame Wadius), błyskotliwy spór prowadzą Filaminta Ewy Telegi i Marcyna Doroty Nowakowskiej. Pomiędzy nimi krąży lokaj Śmierć, grany przez Henryka Łapińskiego. Aktor ten na scenie przy Jaracza jest od wielu dziesięcioleci, zwykle obsadzany w epizodach, które przyjmuje pokornie, nasyca swoim ciepłem i temperamentem. U Wiśniewskiego wspaniale gra rolę kluczową, bo jego Śmierć jest motorem działań, podpowiadaczem słów, konferansjerem w piekle, no i dla wszystkich przeznaczeniem. Niewykluczone bowiem, że ten swój danse macabre, wywiedziony również z własnych plastycznych fascynacji (przyjrzyjcie się obrazom niemieckiego malarza Ottona Dixa), Janusz Wiśniewski umieszcza już po tamtej stronie. Śmiejemy się z Molierem, tymczasem wszystko zostało skończone.

Jacek Wakar, Dziennik Gazeta Prawna nr 4 – Kultura / 08-01-2016

Śmierć się bawi

(…) Aktorzy Ateneum ulegli magii teatru Wiśniewskiego, dając wyraziste, zapadające w pamięć postacie komedii. Trzeba by tu przepisać całą obsadę, w której trudno powiedzieć, kto nie króluje. Marian Opania jako Chryzal, pantoflarz i obżartuch, wywołuje salwy śmiechu. Ewa Telega jako Filaminta wystylizowana jest na feministkę, Maria Ciunelis jako Aryst, brat Chryzala, samym swoim widokiem budzi radość widowni. Dawno nie było w Warszawie tak bezinteresownego przedstawienia, które ukazuje świat inny od potocznego, ale po szyję w nim zanurzony, tyle że w tak wyrafinowany sposób, że sprawia wrażenie jakiegoś ekscentrycznego widziadła, z którym nikomu nie chce się rozstać. Choć to przecież Śmierć z nami się bawi.

Tomasz Miłkowski, Przegląd nr 8 / 22-02-2016

 

[/wptabcontent]

[/wptabs]