Opowieść o koleżeńskiej zabawnej grze, której skutki okazują się poważne. W rolach głównych: Piotr Fronczewski i Krzysztof Tyniec. Tę arcyzabawną komedię zagraliśmy już blisko 1000. razy!

Pierre Brochant jest bogatym wydawcą i człowiekiem sukcesu. We wtorkowe wieczory ze swoimi kolegami urządza tytułowe „kolacje dla głupca” – konkursy, na które każdy z nich musi przyprowadzić wyjątkowego nieudacznika. Kiedy Brochant poznaje mało rozgarniętego księgowego z ministerstwa finansów, wydaje mu się, że wygraną na kolejnej kolacji ma już w kieszeni. Przypadek spowoduje, że sprawy przybiorą niekorzystny dla niego obrót.
Zagraliśmy ten spektakl już ponad 900 razy.  „Kolacja dla głupca” to nasz repertuarowy hit, który cieszy się wśród widzów niezmiennym powodzeniem.

Komedia w teatrze wymaga zegarmistrzowskiej wręcz precyzji i specyficznych predyspozycji aktorskich. Aktor komediowy musi być wysokiej klasy profesjonalistą, by w wybitnym stopniu panować nad formą sceniczną; musi posiadać poczucie humoru; świadomość absurdu pomagającą dostrzegać paradoksy oraz znajdywać niekonwencjonalne rozwiązania; wyczucie czasu i słuch muzyczny do perfekcyjnego sterowania słownymi i sytuacyjnymi efektami komediowymi. Wzruszyć widza lub wstrząsnąć nim jest o wiele łatwiej. Często temat sztuki bywa tak porażający, że nie wiadomo, czy doznania estetyczne należy zawdzięczać anegdocie czy też artystycznemu jej przetworzeniu. W komedii efekt ten trzeba zawsze wypracować. Dowcip może powiedzieć na scenie tylko w jeden sposób – i tego sposobu szukają aktorzy, reżyser, scenograf.

Wojciech Adamczyk, reżyser spektaklu

FRAGMENTY RECENZJI (rozwiń)

We współczesnej komedii Francisa Vebera rozgrywający główne partie Fronczewski i Tyniec dobrali się jak w korcu maku. To więcej niż inteligentne a wdzięczne, konsekwentne partnerowanie. Nazwałbym to raczej aktorską symbiozą na takim poziomie wspólnej zabawy rolami, że (na oglądanym przeze mnie, a wierzę, że i na innych spektaklach) obaj mogą pozwolić sobie na (celowe lub też przypadkowe) “ugotowanie” partnera. Bawiąc się sami, tym bardziej bawią obserwującą takie “momenty” publiczność. A serwowana dawka humoru osiąga wówczas siłę eksplozji.

Fronczewski (utrzymując warsztatową maestrię) gra właściwie wyrachowaną kanalię. Jego Brochant, z początku traktujący Pignona dość obcesowo, musi, z czasem, zmierzyć się z faktami, a te nie są dlań zbyt wesołe. I wówczas widzimy, że ewoluuje – w lekceważonym dotąd głupcu zdaje się zauważać człowieka. Inna sprawa, czy jest to reakcja ledwie chwilowa…

“W Tyńcu, w gospodzie , należącej do opactwa, siedziało kilku ludzi, słuchając opowiadania…” – to, jak Państwo pamiętają, Sienkiewicz. Przy Tyńcu (Krzysztofie), w Ateneum, w szponach spazmatycznego śmiechu, najzdrowszego ze zdrowych (ściskającego przez bite dwa akty) siedzi po brzegi nabita widownia. Pana-Krzysztofowy Pignon to aktorski rarytasik!

Krzysztof Rozner, Nie ma takiego głupka, który by jeszcze głupszego nie znalazł, Kulturalna Warszawa
całość tutaj

Krzysztof Tyniec w roli mało rozgarniętego księgowego zachwyca aktorską transformacją w każdym ruchu, geście, modulowanym głosie. To bardzo precyzyjnie zbudowana komediowa rola. Mistrzostwo warsztatu aktorskiego. Doskonale partneruje mu grający cynika Piotr Fronczewski, który w tej roli wznosi się na wyżyny aktorstwa. Pomimo zagrania razem tylu spektakli, aktorzy nadal świetnie się bawią swoimi rolami, nie widać zmęczenia „aktorskim materiałem”, konsekwentnie na scenie sobie partnerują. Pełna wdzięku i kobiecego sexapilu jest Marzena Trybała w roli żony Christine Brochan.

„Kolacja dla głupca” w reżyserii Wojciecha Adamczyka w Teatrze Ateneum to sprawnie wyreżyserowane przedstawienie, dwie godziny doskonałej zabawy.

Maciej Łukomski, Kolacja dla głupca w Teatrze Ateneum, Strefalifestyle.pl
całość tutaj

(…) Tyniec, i Fronczewski jako Pierre Brochant w formie są znakomitej. Grają koncertowo, a zarazem bez zbędnych szarż. Sam tekst zawiera tyle puent, bon motów, zwrotów akcji i komicznych sytuacji, że niczego dodawać nie trzeba. Wystarczy talent obu aktorów. To oni przez dwie godziny nie schodzą ze sceny, jeden jako szyderca i cynik, drugi – wyznaczony do roli tytułowego głupca, mającego służyć do zabawy innym. Krzysztof Tyniec (nam, spoza Warszawy, znany choćby z kabaretu Olgi Lipińskiej czy sitcomu “Daleko od noszy”) wznosi się w tej roli na szczyty aktorstwa. Jest w jego grze umiar, styl, ale też niejednoznaczność, która przyciąga uwagę od pierwszego wejścia na scenę. Oto szary urzędnik, zamęczający wszystkich opowieściami o swej pasji – budowaniu z zapałek miniatur słynnych budowli, nieświadom ani swego gadulstwa, ani męczącej chęci niesienia pomocy i związanych z tym niezręczności, z którego śmiejemy się, by z czasem poczuć do niego sympatię. Oto farsa, która szlachetnością gry wznosi się na wyższy poziom.

Wiesław Krupiński, Śmiejmy się na przekór światu, Dziennik Polski
całość tutaj

NAJBLIŻSZE SPEKTAKLE

PREMIERA

11 maja 2001 r.

SCENA

główna

CZAS TRWANIA

130 min. (1 przerwa)

OBSADA

Pierre Brochant Piotr Fronczewski
Francois Pignon Krzysztof Tyniec
Christine Brochan Marzena Trybała
Marlène Emilia Komarnicka / Olga Sarzyńska / Sylwia Zmitrowicz
Lucien Cheval Tadeusz Borowski / Tomasz Kozłowicz
Juste Leblanc Marek Lewandowski
dr Archambaud Sławomir Holland

TWÓRCY

autor Francis Veber
przekład Barbara Grzegorzewska
reżyseriaWojciech Adamczyk
scenografia
Marcin Stajewski

BILETY

Parter 110 zł
Balkon70 zł
wejściówki30 zł

Licencja na wystawienie utworu została wydana przez Stowarzyszenie Autorów ZAiKS.